Hasło:
E-mail:
?
  Aktualności  

Rajd Karłowo

Rajd Karłowo

2009-07-01

Lipiec 2009 - Tygodniowy pobyt w Okolicach Węgorzewa na Mazurach. Kolejny wypoczynek w siodle tym razem na Mazurach w miejscowości Karłowo.

 

W pierwszej połowie lipca odbyliśmy wycieczkę w mazurskie lasy do ośrodka Vena Club w miejscowości Karłowo okolice Węgorzewa. Piękna lipcowa pogoda towarzyszyła nam przez całą drogę, więc na miejsce dojechaliśmy w dobrych humorach pomimo kontroli straży granicznej, która nas przywitała 5 kilometrów przed miejscem docelowym. Po kilkunastominutowej weryfikacji przez pograniczników ruszyliśmy przez las i stanęliśmy przed pięknym miejscem otoczonym lasem w środku mazurskiej wsi. 
 
 
Pierwszy dzień wędrówek rozpoczęliśmy od rozpoznania terenu, zobaczyliśmy Kanał Mazurski, przegalopowaliśmy kilka kilometrów leśnych tras, doszliśmy do miejsca gdzie nie było przejścia, zwiedziliśmy najbliższe jezioro, aby od drugiej strony dotrzeć do miejsca zakwaterowania.
 
 
Jednym z elementów, który zaskoczył nas podczas konnych wędrówek było idealne zagospodarowanie pastwisk, na których przebywały okoliczne zwierzęta. Każde z nich ogrodzone było solidnym pastuchem, który uniemożliwiał nam swobodne poruszanie się i zmiany kierunków.
 
Długość trasy 20,7 km
Czas przejazdu 2h54 m
Średnia prędkość 7 km/h
Najniższa wysokość 70 mnpm
Najwyższa wysokość 123 mnpm
 
 
 
Drugi dzień Wybraliśmy teren, który przebiega w samym środku mazurskiego lasu. 90% szlaku prowadził przez szeroki, piaszczysty teren z możliwością bezpiecznych galopów, wyciągniętych kłusów i rozluźniających stępów. W naszej wędrówce doszliśmy do przejścia nad starym, zarośniętym i zapomnianym kanałem jednego z wielu dopływów wodnych cieków do jezior, nad którym znajdował się stary, drewniany most, który przypominał dawno minioną epokę. Solidne wykonanie zostało "zweryfikowane' przez korniki, które nieuchronnie doprowadzały zabytek do przejścia na emeryturę, więc ryzyko przejścia na drugą stronę postanowiliśmy pokonać schodząc z naszych towarzyszy podróży.  
 
Przechodząc mostem, mając grunt pod sobą o 170 centymetrów niżej można było dojrzeć gołym okiem przerwy w deskach i upływający czas więc decyzja zejścia i przeprowadzenia koni była trafiona. W dalszą podróż ruszyliśmy jeszcze bardziej dzikim lasem zapominając o samochodach, które jeszcze wcześniej miejscami zdarzały się na trasie.
 
Po wyjściu z lasu ujrzeliśmy piękny mazurski krajobraz i rozległe horyzonty, które pozytywnie zakłócały rozlewiska i bagna przypominając te z książki nad rozlewiskiem. Autorka tych poczytnych powieści bardzo trafnie opisała klimat tego regionu naszego kraju, który mocno wbił się do naszej pamięci.
 
Przebyliśmy odcinek 16 kilometrów i podczas całej wędrówki mocno zarysowany był klimat mazurskich lasów i jezior. W kliku miejscach stoją jeszcze budynki, które z pewnością pamiętają (i wyglądają) historię I i II wojny światowej. Z opowieści dowiedzieliśmy się, że tak piękny krajobraz widoczny jest tylko latem, zima okazuje się bardzo sroga i mroczna.
 
Długość trasy 16,6 km
Czas przejazdu 2 h15m
Średnia prędkość 7 km.h
Największa prędkość w galopie 47 km/h
Najniższa wysokość 59 mnpm
Najwyższa wysokość 91 mnpm
 
 
Trzeci dzień Ostatniego dnia naszego pobytu wybraliśmy się z instruktorem z Vena Club na solidny teren w okoliczne lasy. Sebastian z uwagi na krótki pobyt w pensjonacie, podobnie jak my był ciekawy tras i możliwości jakie występują w okolicznych lasach.
 
Tym razem wybraliśmy się w kierunku granicy z Rosją. Byliśmy na tyle blisko, że należało nasze telefony komórkowe przestawić na ręczne wymuszanie operatora polskiego, ponieważ silne rosyjskie nadajniki próbowały przełączać nas na swoje nadajniki. Po krótkim stępie a następnie kłusie w oddali ujrzeliśmy długi, płaski odcinek niezakłócony żadnymi niespodziewanymi przeszkodami. To był cichy znak dla nas wszystkich na oddanie się letniemu szaleństwu. Była to przede wszystkim próba dla konia, na którym jechał nasz towarzysz jazdy Sebastian, ponieważ mógł sprawdzić możliwości  wałacha, którego dosiadał. Cały odcinek obfitował w szybkie, niespodziewane galopy, jednak przygotowanie i doświadczenie pokazało, że wszyscy uczestnicy mocno i bezpiecznie trzymają się w siodle. Trasa w dwóch miejscach przecinała drogę krajową, która jednak okazała się mało uczęszczana więc nie było problemów z jej przecięciem. Wytyczona trasa miała na celu poznanie terenu i możliwości, które pozwolą na wyprawy Sebastianowi z osobami wypoczywającymi w pensjonacie, które jednocześnie chciałyby odbyć ciekawe konne wędrówki.
 
Na jednym z odcinków znaleźliśmy leśny parking, który z powodzeniem może służyć za przystanek do "wyprostowania" kości dla "koniarzy" jak również rowerzystów, którzy podobnie jak my mogą odbywać wycieczki krajoznawcze. Długości odcinków pomiędzy 15 a 20 kilometrów są wystarczające dla podtrzymania kondycji. Odpowiednio zmodyfikowana trasa, rozległe leśne ścieżki pozwolą również na treningi dla użytkowników Nordic Walking.
 
Długość odcinka 13 km
Czas przejazdu 1h20 m
Średnia prędkość 10 km/h
Najniższa wysokość 66 mnpm
Najwyższa wysokość 98 mnpm
 
 
 
Podsumowanie: Mazurskie szlaki niewiele różnią się od pozostałych, które udało nam się pokonać. Zasadniczą różnicą jest brak możliwości szczególnie przy pastwiskach okolicznych rolników przecięcia szlaków z uwagi na rozległe pastuchy i zagospodarowane pola. Świadczy to jednak za wykorzystaniu każdego kawałka ziemi, który jest uprawiany. Innym charakterystycznym elementem są przestrzenie, rozlewiska, stare budynki i "dużo do zrobienia". Szlaki konne bez żadnych oznaczeń i ograniczeń umożliwiają swobodną jazdę i poznawanie okolicznej przyrody.